Najlepsze wino z Malty. Meridiana.

Malta zawiera w sobie obietnicę poznania wielkiej tajemnicy. Wielkiej na miarę Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego.

Chociaż może to tylko mrzonki historycznych zapaleńców. Zejdźmy więc lepiej na maltańską ziemię.

Mdina

A maltańska ziemia to dosłownie skrawek ziemi, chociaż od wieków o wielkim znaczeniu. Maleńka wyspa leżąca pomiędzy Sycylią a dzisiejszą Tunezją leżała kiedyś, tak jak i dziś, na granicy pomiędzy światem chrześcijańskim i muzułmańskim. A historia religijnych pograniczy jest zawsze fascynująca, żeby nie szukać daleko, polecam nasze ostatnie wpisy z Bośni i Hercegowiny.

Ktoś mógłby się oburzyć – jak to religijne pogranicze? Malta to przecież obok Polski, Włoch i Hiszpanii najbardziej katolicki kraj w Europie! To prawda, ale w przeszłości nieustannie ścierały się tutaj dwie największe religie – chrześcijaństwo i islam. Do rozstrzygającej walki o panowanie nad wyspą i duszami jej mieszkańców doszło w 1565 r., kiedy to kawalerowie Zakonu Maltańskiego odparli tureckie Wielkie Oblężenie Malty.

Kim byli kawalerowie maltańscy? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy cofnąć się do czasów pierwszych wypraw krzyżowych. W XI w. zachodni przywódcy postanowili odzyskać Ziemię Świętą dla świata chrześcijańskiego. Powodów do podjęcia takiej decyzji było wiele, jak wszyscy możemy się domyślić, jedne z nich były bardziej chwalebne, inne trochę mniej. Jednym natomiast ze skutków przeprowadzanych wypraw było powstanie trzech zakonów rycerskich: joannitów, templariuszy i krzyżaków. Ich głównym celem była pomoc chrześcijańskim wiernym w pielgrzymce do Ziemi Świętej: ochraniali szlaki, tworzyli szpitale, zapewniali pomoc i schronienie. Szybko jednak z biernych opiekunów stali się aktywnymi obrońcami, z bronią w ręku walczącymi z muzułmanami.

Po upadku Królestwa Jerozolimy zakończyła się też misja zakonów rycerskich na Wschodzie.

Templariusze wrócili do Francji, a ich koniec był dosyć szybki i tragiczny. 13 października 1307 r., a dokładnie w piątek (od tego wydarzenia wziął się przesąd o piątku trzynastego), król francuski Filip IV Piękny oskarżył templariuszy o herezję i sodomię, a następnie skazał na zagładę. Złośliwi twierdzą, że król bardziej niż zasadami moralnymi panującymi w zakonie zainteresowany był zgromadzonym przez rycerzy majątkiem, którego przejęcie skutecznie, choć na krótko, podreperowało królewski budżet. Czy tak rzeczywiście było, nie wiemy. Co wiemy natomiast na pewno, to że wielki mistrz zakonu spłonął na stosie.

Historię krzyżaków wszyscy znamy aż za dobrze. Natomiast joannici, najwierniejsi idei walki z naporem muzułmańskim, postanowili pozostać w obszarze basenu Morza Śródziemnego i kontynuować swoją walkę w imię wartości religii chrześcijańskiej.

Na swoją nową siedzibę joannici wybrali Rodos, ale po dwustu latach obecności na wyspie zostali zaatakowani i pokonani przez Turków Osmańskich. W znalezieniu nowej siedziby dla Zakonu pomógł Karol V, który w 1530 r. podarował kawalerom Maltę. Taki gest dzisiaj może robić wrażenie, ale w XVI w. Malta była raczej problematycznym prezentem – na jałowej ziemi nic nie rosło, ludność przymierała głodem, muzułmańscy piraci grabili wszystko, co miało jakąkolwiek wartość (przede wszystkim ludzi), a fortyfikacje praktycznie nie istniały.

Wyspa wymagała wielkiego zaangażowania pracy i niewyobrażalnych nakładów finansowych. Kawalerowie nie chcieli podejmować się tego trudu, kiedy jednak w 1565 r. Malta została zaatakowana przez Turków, postanowili prędzej zginąć, niż oddać drugą wyspę swoim wrogom. Turcy, według różnych przekazów, mieli co najmniej dwukrotną przewagę nad Maltańczykami, dlatego zwycięstwo przypisuje się głównie postawie i determinacji kawalerów, oraz nieocenionym talentom wojskowym i strategicznym wielkiego mistrza Zakonu – Jeana Parisota de La Valette’a. Od tego momentu joannici przybrali nazwę Kawalerów Maltańskich, a nowo wybudowana przez nich stolica wyspy nazwana została Valettą. Pod rządami jednego z najbardziej ideowych, elitarnych i majętnych zakonów rycerskich w dziejach Europy, rozpoczął się złoty okres Malty.

Pierwszym, co zaskoczyło nas na Malcie, była liczba etykiet lokalnie produkowanego wina. Staliśmy skołowani przed półkami z winem w sklepie, próbując zrozumieć, o co tutaj chodzi. Przed przyjazdem na Maltę sprawdziliśmy, że na wyspie są tak naprawdę trzy, liczące się winnice. W dwóch udało się nam umówić na spotkanie. Może jednak nie przygotowaliśmy się wystarczająco dobrze? Zaczęliśmy studiować te etykiety, żeby po dłuższej chwili dojść do wniosku, że duże winnice są rzeczywiście trzy, ale produkują jakąś niewyobrażalną liczbę brandów (jedna z nich ponad trzydzieści!).

Drugim zaskoczeniem była ogólna ilość butelek maltańskiego wina. Wspomnieliśmy wcześniej, jak mała jest to wyspa, a do produkcji takiej ilości wszechobecnego lokalnego wina potrzebne byłyby naprawdę wielkie połacie ziemi. Po naszym tygodniowym pobycie na Malcie i przeprowadzonych rozmowach, ze smutkiem stwierdzamy, że niekażde wino promowane jako lokalne, jest zrobione z lokalnych winogron. Czy robienie wina z importowanego z Europy moszczu i sprzedawanie go jako lokalnego jest w porządku? Dla nas nie. Mieliśmy szczęście, że w pierwszej, odwiedzonej przez nas winnicy, myśleli podobnie.

Na Malcie rosną dwa endemiczne szczepy: czerwona gellewza i biała girgentina. Jak wiadomo, najciekawsze jest zawsze próbowanie lokalnych szczepów. – U nas nie spróbujecie ani jednego, ani drugiego – przywitał nas Karl, manager winnicy – tutaj robimy wina dobre, a nie „ciekawe”.

Meridiana leży niedaleko pierwszej stolicy Malty – Mdiny. Okolica jest urokliwa, a sama winnica płaska i rozłożysta, zajmuje 19 hektarów, z których produkowanych jest około 90 000 butelek wina rocznie. Kolejnych 50 000 butelek powstaje z winogron skupowanych od sąsiadujących z winnicą rolników. W katalogu widać mocny wpływ francuskiego enologa: wśród win białych króluje Chardonnay, wśród czerwonych bordoskie klasyki: Merlot i Cabernet Sauvignon. – Lokalne szczepy po prostu nie nadają się do produkcji jakościowego wina – kontynuuje swoją opowieść Karl – w procesie dojrzewania nie osiągają wystarczającego poziomu cukru. W Meridianie od samego początku chcieliśmy wykorzystać dostępny terrior do stworzenia możliwie najlepszego wina, a odmiany francuskie najlepiej się do tego nadawały. Koncepcja jest prosta – mają to być światowej klasy wina z maltańskim charakterem.

Szybko zaczynamy rozumieć tę koncepcję, bo już przy pierwszej butelce. Dostajemy Chardonnay, a ja zaczynam się rozglądać, czy wśród białych win na początek nie moglibyśmy spróbować czegoś lżejszego. Karl nalega na Chardonnay. No tak, Chardonnay bez beczki, świeże, lekkie, z nutami cytrusowymi. – Takie ma być maltańskie Chardonnay – tłumaczy Karl – w gorącym klimacie Malty klienci nie szukają ciężaru, ma być lekko i przyjemnie, ale z głębią!

Przyjemny jest też Melqart – mieszanka Cabernet Sauvignon i Merlota. Na pierwszy plan wybijają się tutaj czerwone owoce, delikatnie podbite wanilią. Podobnie jak Chardonnay jest to wino o wiele lżejsze, niż można byłoby się po nim spodziewać.

I na koniec najlepsze wino, jakiego spróbowaliśmy na Malcie. Nexus – maltański Merlot, spędził 10. miesięcy we francuskiej beczce i kolejnych 8. w butelce. Efektem są pięknie ułożone czerwone owoce i delikatnie czekoladowe zakończenie. Taka butelka jest najlepszą pamiątką, jaką możecie przywieźć sobie z Malty.

Meridiana jest jedną z trzech istotnych winnic na Malcie. Nie jest największym producentem, ale według nas najbardziej jakościowym. W swoim katalogu ma 10. etykiet, nam podczas degustacji udało się spróbować większości z nich. Wszystkie wina stoją na wysokim poziomie, a trzy z nich, nie bójmy się używać wielkich słów, światowym poziomie.

Winnica nie została stworzona, aby zaspakajać potrzeby dwu milionowego tłumu turystów, odwiedzających co roku Maltę. Nie jest to ciekawostka turystyczna, którą warto „zaliczyć”, odhaczając po drodze wszystkie miejsca warte zobaczenia z przewodnika po Malcie. Jeśli jednak lubicie dobre wino, to uczyńcie odwiedzenie Meridiany swoim głównym celem wyjazdu na Maltę.

2 odpowiedzi do „Najlepsze wino z Malty. Meridiana.”

  1. Awatar jadwigarogala@poczta.onet.pl
    jadwigarogala@poczta.onet.pl

    Bardzo ciekawy artykuł, przybliża nie tylko historię Malty ale również zachęca do odwiedzenia i degustacji wina w winnicy Meridiany.
    Pozdrawiam , Jadwiga z Przemyśla

  2. Jako bloger, który zdaje się być zawsze na czasie, chciałbym się dowiedzieć, czy masz jakieś niekonwencjonalne sposoby na śledzenie nowych trendów i aktualności w swojej dziedzinie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *