Jedziecie na Sardynię i chcecie spróbować najlepszego wina na wyspie? W takim razie ten wpis jest dla Was.

Wino na Sardynii
Winnic na Sardynii jest mnóstwo, a naszym największym problemem było zdecydowanie, które z nich odwiedzimy, a które odpuścimy. Koniec końców odwiedziliśmy ich więcej, niż wstępnie planowaliśmy (ukłony dla Cierpliwego Kierowcy). Nie wszystkie wizyty były udane, dlatego zależało mi, żeby dla Was wybrać i opisać te najlepsze. I tak powstał już wpis o małej, prowadzonej przez bardzo sympatyczną rodzinę winnicy – Cantinia Ligios oraz o największej winnicy na wyspie – Sella & Mosca.
Na osobny wpis zasługuje winnica, która według nas robi najlepsze wina na wyspie.
Mamoiada
O mieście Mamoiada, położonym w sercu Sardynii, w regionie Barbagia, słyszeliśmy już wcześniej. Tamtejsze warunki stwarzają możliwość robienia jednych z najlepszych win na wyspie. W ciągu dnia jest bardzo słonecznie i gorąco, ale to teren górzysty, więc w nocy temperatura znacznie spada. Gleba to głównie granit i piaskowiec, które nadają winom wyjątkową strukturę i charakter. Dowiedzieliśmy się, że z całego tego dobrodziejstwa najpełniej korzysta Giuseppe Sedilesu. Musieliśmy go odwiedzić.
Wejście do winiarni wygląda niepozornie – palety z butelkami, wózki widłowe, bardziej to przypomina magazyn, niż miejsce do przyjmowania gości. Znaleźliśmy jednak tablicę z napisem „visitors area” i kierowaliśmy się za znakiem.

W środku przywitał nas przyjemny chłód (sierpień na Sardynii bywa uciążliwy) i wnuczka założyciela winnicy wraz ze swoim mężem. Trzeba odnotować, że było to bardzo miłe towarzystwo.
Mamuthone
Jako pierwsze dostaliśmy na spróbowania flagowe wino Giuseppe Sedilesu – Mamuthone. Nazwa odnosi się do tradycyjnych, karnawałowych masek z Mamoiady. To czyste Cannonau dojrzewało 8 miesięcy w zbiorniku i kolejne 10 miesięcy w dębowej beczce. Efekt jest niesamowity! Dostajemy cudowne, czarne owoce, nieprzyduszone beczką, a jedynie nią podbite. Czysta elegancja. To nie tylko najlepsze Cannonau, ale w ogóle wino, jakie piliśmy na Sardynii.

Ballu Tundu
Kolejnym winem było Ballu Tundu. Nazwa odnosi się do tradycyjnego, sardyńskiego tańca. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda, to możecie obejrzeć nagranie na YouTubie. A jak Ballu Tundu prezentuje się w kieliszku? W nosie marmolada z czarnych owoców z wyraźnymi nutami mirtu i jagód jałowca. Z jakiegoś powodu te dwie rośliny są szczególnie ważne dla Sardyńczyków. W paru miejscach lokalsi dumnie pokazywali nam swoje stare krzewy jałowca. Oczywiście podziwialiśmy każdy taki krzew w zachwycie, z przejęciem przytakując głowami i kompletnie nie rozumiejąc, dlaczego to takie ważne. Natomiast mirtu dodaje się praktycznie do wszystkiego: do mięsa i ryb, lodów, sorbetów i czekoladek. Robi się z niego słynny tutaj likier Mirto. Stosuje się w medycynie ludowej i kosmetyce. Gałązki mirtu stanowią też tradycyjną dekorację podczas ślubów, pogrzebów i procesji. Nie spędzicie wakacji na Sardynii, nie napotykając tych dwóch roślin.

Perda Pinta
W Sedilesu robią wina tylko z dwóch szczepów: czerwone i różowe z Cannonau, i białe z Granazzy. Biała odmiana w tym regionie przez lata traktowana była po macoszemu – rosła trochę na dziko, gdzieś pomiędzy podziwianym i szanowanym Cannonau. Zbierane białe grona wykorzystywane były do robienia wina tylko na domowe potrzeby. Sytuacja zmieniła się pięć lat temu, kiedy rodzina Sedilesu wysłała szczepki winorośli do Uniwersytetu w Sassari w celu przeprowadzenia testów. W wyniku badań okazało się, że jest to zupełnie wyjątkowy, autochtoniczny szczep z Barbagii. Takiego dziedzictwa się nie zaprzepaszcza. Pochylono się nad Granazzą z ogromną uwagą i włożono mnóstwo pracy, żeby wydobyć z niej pełen potencjał. I tak powstała Perda Pinta. Wino o aromatach miodu, dojrzałego melona, i rozgrzanego południowego powietrza. W ustach wyczuwalna jest wysoka słodycz. Trzeba uważać, bo mamy tutaj wysoki cukier resztkowy i tym samym wysoki alkohol, zwodniczo równoważony mineralnością.

Wino jest na tyle wybitne, że w kwietniu 2023 r. zostało wyróżnione przez Decantera jako jedno z dwudziestu najlepszych włoskich białych win.
Czy warto zboczyć z turystycznego szlaku?
Trzeba przyznać, że Mamoiada nie leży na turystycznym szlaku Sardynii. Turyści najczęściej poruszają się wzdłuż wybrzeży wyspy, a wysokie temperatury i bajeczne plaże tym bardziej nie zachęcają do zwiedzania interioru. Jednak ile można podziwiać lazurową wodę, biały piasek i niesamowite formacje skalne nad Cala Luna albo Cala Goloritze? Jeżeli chcecie zanurzyć się głębiej w historię, kulturę i tradycję Sardynii, musicie zanurzyć się w jej wnętrze. Dopiero tam będziecie mogli poznać jej prawdziwe oblicze. Mała miejscowość Mamoiada oferuje wszystko, czego szuka zaciekawiony podróżnik, a winnica Sedilesu skupia to jak w soczewce. Każda etykieta to opowieść o lokalnych tradycjach, tańcach, rytuałach. Każda butelka wina to opowieść o sardyńskiej pracowitości, wrażliwości i gościnności. Bo winnica Sedilesu chce oddać gościom wszystko to, co w Sardynii najlepsze. Wszystko robione jest z myślą o Was, musicie tylko chcieć tutaj przyjechać.

Dodaj komentarz