Wybieracie się na Azory i planujecie odwiedzić te słynne winnice położone na bazaltowych zboczach wulkanu? Chcecie pić wino z Azorów i cieszyć się winiarskimi doświadczeniami? Lepiej upewnijcie się, na którą wyspę lecicie.

Archipelag dziewięciu wysp
Musimy zacząć od tego, że Azory są archipelagiem, a każda z dziewięciu wysp jest trochę inna. W poprzednim wpisie dosyć szeroko opisałam Santa Marię.
Drugą wyspą, na którą udało nam się dopłynąć, było Sao Miguel. To tutaj też najczęściej przylatują turyści i właśnie ta jedna wyspa określana jest zbiorczo jako „Azory”. Jeśli jednak szukasz winiarskich wrażeń, to nie jest to odpowiednie miejsce. Ty chcesz dostać się na Pico. Z Sao Miguel na Pico jest jakieś 150 mil morskich (275–280 km). Przy średniej prędkości jachtu 5 węzłów potrzebujesz na dotarcie tam około 30 godzin. Dużo. Lot trwa godzinę, jednak ze względu na zmienne warunki atmosferyczne zimą loty często są odwoływane.
Sao Miguel
Sao Miguel turystycznie jest bardzo atrakcyjną wyspą, ale w odróżnieniu od Pico, winiarsko niewiele się tutaj dzieje. Tak duża różnica między Sao Miguel a Pico może być zaskakująca, jednak widoczna jest gołym okiem. Sao Miguel jest zielone i wilgotne przez cały rok, a częste deszcze przyczyniają się do chorób winorośli. Pico jest znacznie bardziej suche i kamieniste. I kiedy na Pico prężnie działa kilkanaście winnic, produkujących wybitne wina, na Sao Miguel są zaledwie dwie. Obie odwiedziliśmy.
Manuel Francisco Simas Rainha – strona internetowa

Jeśli wino wam nie smakuje, ale winiarz jest sympatyczny, to określacie miejsce jako interesujące. Bo właściciel rzeczywiście był tutaj bardzo gościnny. Oprowadził nas po winnicy. Opowiedział o historii miejsca i swojej rodziny. Zaprosił na degustację, gdzie w plastikowych naparstkach dostaliśmy do spróbowania dwa wina – białe i czerwone… Później rozstawił przed nami całą paletę różnych likierów: z pomarańczy, ananasa, marakui i innych. No więc nie zostaje mi nic innego do powiedzenia, jak nazwać to miejsce interesującym.
Quinta Da Jardinete – strona internetowa
Do tej winnicy napisałam maila, później wiadomość na whatsappie, próbowałam się dodzwonić, ale zostałam bez odpowiedzi. Pojechaliśmy samochodem na miejsce, ale brama była zamknięta. Odezwali się do mnie po tygodniu tłumacząc, że w lutym mają długi urlop i nie przyjmują gości. Mogliśmy więc jedynie kupić ich wino w sklepie.

Wybraliśmy Barrica de Carvalho, co zaskakujące dla Azorów, wino czerwone. Mamy tutaj kupaż Merlota (60%) i Cabernet Franc (40%). W nosie bardzo typowa dla Merlota śliwka, jeżyny i czarna porzeczka. Cabernet Franc dodaje trochę pieprzu. W ustach średnie ciało, dobra kwasowość i dobrze zintegrowana beczka. W końcu to Barrica de Carvalho, czyli „dębowa beczka”. Przyjemne.
To nie jest tak, że na Sao Miguel nie spróbujecie wybitnego wina z Azorów. Półki w sklepach, restauracjach i wine barach uginają się od butelek wina z Pico. No ale właśnie – to są wina z Pico, a nie z Sao Miguel. Z kronikarskiego obowiązku musiałam odnotować, jak sytuacja wygląda na najpopularniejszej wyspie Azorów. Znajdziecie tu zielone krajobrazy, plantacje herbaty i ananasów, wodospady, gorące źródła… Ale jeżeli szukacie winiarskich wrażeń, musicie płynąć dalej.

Dodaj komentarz