Wino z Azorów. Santa Maria

Po czterech dniach żeglarskiej przeprawy przez ocean szklanka wina w lokalnym barze nabiera szczególnej wartości. Jeśli kiedyś przydarzy się Wam taka przygoda, to znajdźcie ten bar, napijcie się tego wina i podziękujcie Bogu, że Wam się udało.

Wino z Azorów. Santa Maria, wschodnia część wyspy
Santa Maria, południowa część wyspy pokryta tarasowymi uprawami winorośli
Azory – archipelag dziewięciu wysp

Azory są bardzo popularną destynacją turystyczną. Łatwo osiągalne samolotem (z przesiadką najczęściej w Lizbonie), przystępne cenowo, z umiarkowanym klimatem i europejskim tłem obyczajowo – kulturowym.

Najczęściej turyści lądują i zostają tylko na Sao Miguel – jednej z dziewięciu wysp archipelagu Azorów. Sytuacja zmienia się, kiedy postanowicie dostać się tutaj łódką. Wtedy na chwilę możecie poczuć się jak portugalscy żeglarze, którzy w XV w. wyruszyli odkrywać nieznany świat. Oczywiście, nic nie jest takie samo, ale dajcie żyć marzycielom.

Portugalscy odkrywcy

Pierwszym udokumentowanym odkryciem Azorów było przybycie tutaj portugalskiego żeglarza Diogo de Silves w 1427 r. Odkrycie było jednak trochę przypadkowe i de Silves nigdy nie wrócił na nowo odkryte wyspy. Dopiero w 1432 r. ponownego odkrycia i dokładnego opisania na mapie dokonał Goncalo Velho Cabral. Zarówno de Siles jak i Cabral swoje wyprawy rozpoczynali z Madery. Znając ten szczegół rozumiemy, dlaczego jeden i drugi w pierwszej kolejności trafiali na Santa Marię.

Droga z portu do Vila do Porto
Droga z portu do Vila do Porto
Santa Maria

Niewielka, zielona wyspa położona w południowo – wschodniej części archipelagu, nazwana została na cześć Matki Boskiej. Kiedy przybyli tu Portugalczycy wyspa była bezludna. Trudno to sobie wyobrazić, ale Azory nie leżały na żadnym znanym w tamtym czasie szlaku żeglarskim (żegluga odbywała się wzdłuż wybrzeży, a nie w głąb oceanów). Pierwszymi tutejszymi osadnikami, budowniczymi miast, infrastruktury, społeczności i kultury byli Portugalczycy.

Świadomość tego daje pewien komfort psychiczny. Ziemia ta nie została naznaczona krzywdą ludności tubylczej ani wyzyskiem kolonizatorskim na masową skalę. Historia zaczyna się od odkrycia i zasiedlenia wyspy przez Portugalczyków. A tam, gdzie historię piszą katolicy, zawsze pojawia się też winorośl.

Jedyne miasto na Santa Marii - Vila do Porto
Jedyne miasto na Santa Marii – Vila do Porto
Rejs przez Ocean Atlantycki

Nasza przygoda, podobnie jak de Silesa i Cabrala, zaczynała się na Maderze. Dołączyliśmy do załogi Sailing Factory i na czternasto metrowym jachcie Blue Horizon ruszyliśmy przez Ocean Atlantycki w kierunku Azorów. Plan zakładał rejs po kilku wyspach archipelagu, zaczynając od Santa Marii, przez Sao Miguel, San Jorge aż do Pico. Moje wymarzone Pico. Wino robi się na wszystkich wyspach archipelagu, ale to właśnie na Pico powstają najlepsze butelki.

Przeprawa przez ocean zajęła nam cztery dni. Było to naprawdę ciężkie i wymagające doświadczenie. Szczególnie, że płynęliśmy w lutym, kiedy warunki żeglarskie są zdecydowanie trudniejsze niż np. latem. Podstawowe czynności stają się wtedy niemożliwe do wykonania – jesz liofilizowane jedzenie, śpisz w przechyle, wstawiasz się na trzygodzinne wachty w dwudziestoczterogodzinnym systemie zmianowym. Modlisz się, żeby fale nie były już większe, żeby nie zwymiotować dzisiaj obiadu, a na nocnej wachcie nie stracić z oczu swojego partnera. I wtedy, po czterech dniach, wpływasz do bezpiecznego portu. Trudno opisać to uczucie ulgi, wdzięczności i potrzeby szybkiej celebracji życia. Łatwo natomiast zrozumieć, dlaczego marynarze zaraz po dopłynięciu do portu szukają najbliższego baru.

Fort Sao Bras - chroniący Vila do Porto przed najazdami piratów
Fort Sao Bras – chroniący Vila do Porto przed najazdami piratów
Wino z Santa Maria

W centrum Vila da Porto znaleźliśmy wine bar – Mascote Wine. Wiedzieliśmy, że na Azorach robi się dużo dobrego wina, dlatego wchodząc tam oczekiwaliśmy szerokiego wyboru. – Chcielibyśmy spróbować wina z Santa Marii! – Tak, jasne, mamy wino z Azorów. Duży wybór z Pico, parę butelek z San Miguel… Poczuliśmy się niezrozumieni. – Ale my chcemy z Santa Marii! Stąd, z tej wyspy, na której teraz jesteśmy. Pani westchnęła.

Okazało się, że warunki do uprawy winorośli są tutaj bardzo trudne i wino owszem, robi się, ale raczej na własny użytek. Jest jedna etykieta sprzedawana w oficjalnym obiegu. Może nie jest to jakieś wyjątkowe wino, no ale chyba jedyne lokalne, którego możemy spróbować. Zabrzmiało to jakbyśmy odnaleźli Złoty Graal. Wino było lekkie, cytrusowe, przyjemne. Przywracające radość i lekkość bytu. Pewnie gdybyśmy spróbowali go w innych okolicznościach, ocenilibyśmy je inaczej, ale w tamtym miejscu i w tamtym momencie smakowało absolutnie wyjątkowo.

Wino z Azorów. Vinho Branco z Santa Marii - na etykiecie kontur wyspy i Fort Sao Bras
Vinho Branco z Santa Marii – na etykiecie kontur wyspy i Fort Sao Bras
Uprawa winorośli

Pani z wine baru zasugerowała, żebyśmy pojechali na wschód wyspy zobaczyć, jak uprawia się tutaj winorośl. Długo się nie zastanawiając złapaliśmy jakiś autobus i pojechaliśmy przed siebie. Powrotny autobus nigdy nie przyjechał i w ciemnym lesie musieliśmy łapać stopa, ale wyprawa warta była poświęceń. Całe południowo – wschodnie wybrzeże wyspy pokryte jest kaskadowymi tarasami – ogrodami. Każdy taras otoczony jest kamiennym murem, a każda pojedyncza winorośl kamiennym okręgiem.

Cała ta konstrukcja ma chronić rośliny przed silnym atlantyckim wiatrem. Dodatkowo winorośl prowadzona jest albo bardzo nisko, albo nawet na samej ziemi, opierając się jedynie o kamienie. Owoce nie gniją bo cały czas owiewa je wiatr. Nie są też zjadane przez insekty, bo prawie w ogóle ich tutaj nie ma. Jednak zbiory zawsze były niewielkie i rzeczywiście niezwykle trudno byłoby zrobić z tego komercyjną produkcję.

W kamiennym okręgu w prawym dolnym rogu widać winorośl
W kamiennym okręgu w prawym dolnym rogu widać winorośl

Kolejny raz wola przetrwania winorośli i wydawania swoich owoców, nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach, nas zaskoczyła. Cały upór tej rośliny, jej siła i determinacja, może przywodzić na myśl ludzkie zmagania z życiem. Trudne warunki nie zniechęciły pierwszych Portugalczyków do osiedlenia się na wyspie. Nie zniechęciły też winorośli, aby rosnąć i towarzyszyć człowiekowi w jego celebracji życia i nabożeństw.

Bonus

Jeżeli kiedykolwiek traficie na tę Santa Marię, to zostawiam Wam jeszcze trzy polecenia. Cała wyspa słynie z wysokiej jakości wołowiny. My najlepsze steki jedliśmy w knajpie „O Tiberio„. Steki były idealnie wysmażone, soczyste i pełne umami. Do tego zamówić można było piwo albo czerwone wino – niestety nie z Santa Marii. Ceny bardzo przystępne.

Najlepsze steki w "O Tiberio"
Najlepsze steki w „O Tiberio”

Kiedy nie przyjechał po nas autobus naprawdę zostaliśmy w ciemnym lesie i musieliśmy łapać stopa. Szanse na na to, że ktoś nas zabierze były niewielkie – trzy zakapturzone osoby, ciemny las, gotowy scenariusz na nieszczęście. Tym bardziej byliśmy wdzięczni człowiekowi, który jednak podjął ryzyko, zatrzymał się i podrzucił nas do miasta. Okazało się, że Telmo jest właścicielem lokalnego sklepu. Obiecaliśmy, że zajrzymy do niego następnego dnia. Nie spotkaliśmy go już więcej, ale w jego sklepie Ângelo, kupiliśmy najlepsze Pastel de Nata na Azorach. Delikatne, kremowe, nie za słodkie – idealne. Było to w okolicach Tłustego Czwartku, tym bardziej więc nie ograniczaliśmy się w ilości pochłanianych pastéis.

Najlepsze pastéis w Angelo
Najlepsze pastéis w Angelo

Przez parę dni pobytu na wyspie nie spotkaliśmy tam żadnych turystów (nie licząc żeglarzy, czekających w porcie na lepsze warunki do wypłynięcia). Zakładam jednak, że w sezonie przyjeżdżają tu jacyś turyści. W centrum Vila do Porto jest nawet sklep z pamiątkami. W Agua Viva można znaleźć naprawdę fajne, jakościowe rzeczy. Na miejscu spodobała się nam bluza z napisem Santa Maria, niestety nie mieli naszego rozmiaru. Po powrocie do Polski znalazłam kontakt do nich i napisałam maila z prośbą o informację, jak bluza w naszym rozmiarze znowu będzie dostępna. Pamiętali o mojej prośbie, odezwali się i po paru miesiącach bluza z Santa Marii była już w Warszawie. Niesamowicie mili ludzie. Jak wszyscy miejscowi. Odwiedzajcie Santa Marię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *